Papieski Instytut Studiów Kościelnych

Pontificium Institutum Studiorum Ecclesiasticorum

Strona główna > O nas > Aktualności

Poetka wspomnień – przyjaciółka jezuitów Beata Obertyńska


Żegnając mijający rok, proponujemy czytelnikom wspomnienie wyjątkowej postaci, polskiej poetki emigracyjnej związanej przez wiele lat z jezuitami – Beaty Obertyńskiej.
Jej wiersze zachęcają do wspomnień, bo jak pięknie pisze o przeszłości „słowa w kamień wmówione coś głoszą z prostotą”, a nietrwałość o trwaniu świadczy. I zatrzymuje się zamyślona przy starym egipskim ołtarzu, by powiedzieć:

„Ktoś tu tęsknot gorących sól chłonął w upale,
ktoś nocami z dróg gwiezdnych pił nadziei mleko…”

Ojciec Henryk Droździel SJ opowiada w poniższym artykule historię jej życia, która na zawsze splotła się z historią jezuitów.

BEATA OBERTYŃSKA – OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA

W maju br minęła prawie nie zauważona 40. rocznica śmierci Beaty Obertyńskiej, tworzącej w Polsce i na Emigracji poetki, powieściopisarki, nowelistki, pamiętnikarki i autorki sztuk teatralnych, Beata Obertyńska, z domu Wolska, urodziła się na Storożce koło Skolego 21 maja 1898. W 1918 roku wyszła za mąż za Józefa Obertyńskiego (+ 1937 r.). Zmarła dnia 21 maja 1980 roku w Londynie. Jej grób znajduje się na cmentarzu North Sheen w Londynie.

Karol Wiktor Zawodziński w „Roczniku Literackim” napisał o niej: „Gdyby nie było Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Beata Obertyńska na pewno zajęłaby jej miejsce”. W podobnym tonie wypowiadał się Leopold Staff: „Gdyby nie było Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, to Beata Obertyńska byłaby największą damą polskiej poezji.”

Pierwszy wiersz Beaty Obertyńskiej „Z pokłonem” ukazał się w 1924 r. w lwowskim „Słowie Polskim”. Jej tomy wierszy, sztuki teatralne, tłumaczenia oraz wspomnienia ukazywały się potem m.in. w „Bluszczu”, Gazecie Niedzielnej” “Dzienniku Polskim” i ”Dzienniku Żołnierza”, “Ochotniczce”, “Orle Białym”, “Polsce Walczącej”, “Przeglądzie Polskim” “Wiadomościach”, “Życiu”, londyńskim „Przeglądzie Powszechnym”, „Warszawiance” i „Wiadomościach literackich”. Po wojnie aż do śmierci związana była głównie z Katolickim Ośrodkiem Wydawniczym “Veritas”.

W promocję twórczości Beaty Obertyńskiej mocno angażowali się jezuici ze środowiska londyńskiego „Przeglądu Powszechnego” i parafii Matki Bożej Miłosierdzia w Londynie. Pisarka często publikowała na łamach jezuickiego czasopisma i uczestniczyła w wieczorach poświęconych jej twórczości. Bardzo ceniła sobie tę współpracę. W bibliotece jezuitów w Warszawie na Rakowieckiej znajduje się książka pt. „Wspomnienia” autorstwa matki i córki: Maryli Wolskiej i Beaty Obertyńskiej, wydana przez PIW w 1974 roku z następującą dedykacją dla redaktora naczelnego Przeglądu Powszechnego: „ Ks. dr. Jerzemu Mirewiczowi z niewygasłą wdzięcznością za dodawanie mi ducha w okresie trudnych decyzji związanych z tą książką bardzo serdecznie ofiaruje Beata Obertyńska. Grudzień 1974.”

Z okazji 25 rocznicy śmierci pisarki 12 lutego 2005 roku jezuici polscy w Londynie i Parafia Matki Bożej Miłosierdzia na Willesden Green zorganizowali konferencję poświęconą twórczości Beaty Obertyńskiej.* Rozpoczęło ją wystąpienie prezydenta II RP Ryszarda Kaczorowskiego i referat pani dr Anny Rajchel z Opola „Miejsce twórczości Beaty Obertyńskiej w literaturze polskiej”. Teologiczne wątki twórczości autorki zbioru „Miód i piołun” przybliżył ojciec Krzysztof Dorosz, jezuita, absolwent polonistyki KUL, badacz literatury emigracyjnej, wówczas związany z Pracownią Badań Emigracji UMK w Toruniu, wybitny znawca twórczości o. Jerzego Mirewicza. W wystąpieniu zatytułowanym „Beata Obertyńska – jaką znałem” swoimi wspomnieniami ze współpracy i spotkań z wielką pisarką podzielił się z uczestnikami konferencji pan prof. dr Zdzisław Wałaszewski z PUNO, redaktor naczelny „Gazety Niedzielnej”, znawca oraz niestrudzony propagator twórczości Beaty Obertyńskiej. Ostatnie wystąpienie zostało poświęcone próbie ukazania obrazu życia wewnętrznego pisarki na podstawie wybranych utworów. Swoje refleksje na ten temat przedstawił o. Tadeusz Sporny SJ, w przeszłości organizator wieczorów poetyckich z udziałem poetki i wielbiciel jej twórczości. W pomieszczeniu czytelni parafialnej pokazane zostały cenne okazy książek Beaty Obertyńskiej. Wielkie wzruszenie wywołał głos Poetki, czytającej własny poemat „Plebania, której nie było”, odtworzony z taśmy magnetofonowej i recytacja jej innych utworów przez panią Barbarę Dobrzyńską, aktorkę Teatru Polskiego z Warszawy przy akompaniamencie muzycznym s. Jadwigi Laskosz. Konferencję zakończyło odsłonięcie pamiątkowej tablicy w Auli wielkiej parafii na Willesden Green w Londynie przez ostatniego Prezydenta RP na Uchodźctwie Ryszard Kaczorowskiego.

Dnia 8 grudnia 2012 roku, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, w Sanktuarium Serce Jezusa Miłosiernego, w Kaliszu (jezuici) odbył się wieczór poezji i pieśni maryjnej pt. „Cała ludzka. Cała Boża. Cała Piękna.”** Wystąpili w nim Maciej Grzybowski (recytacja), Małgorzata Piotrowska i Marcin Owczarek (śpiew) i Ewa Ciapcińska (akompaniament). W czasie wieczoru recytowano wybrane wiersze Beaty Obertyńskiej, w większości z tomiku „Gródki kadzidła”. Utwory poetki przeplatane recytacją wybranych psalmów oraz śpiewem Ave Maria (w duecie). Wieczorowi towarzyszyła wystawa grafiki o tematyce maryjnej p. Krystyny Szalewskiej.

Beata Obertyńska walczyła o Polskę, której 100. rocznice odzyskania niepodległości niedawno świętowaliśmy. Wywarła znaczący wpływ na kształtowanie postaw Polaków na Emigracji i przyczyniły się do wzbogacenia dorobku polskiej kultury. Jej osoba i twórczość pozostają jednak szerzej nieznane. W ostatni dzień kalendarzowego roku, robiąc rachunek sumienia, wyrzucam sobie, że nie uczciliśmy 40 rocznicy śmierci Beaty Obertyńskiej w sposób na jaki zasługuje. Niech ten krótki tekst będzie skromnym zadośćuczynieniem i apelem: Nie zapominajmy wielkich ludzi Emigracji.

o. Henryk Droździel SJ
Rzym, 31.12.2020

* Inicjatorem i współorganizatorem konferencji był ojciec Henryk Droździel SJ, ówczesny przełożony jezuitów polskich w Londynie i proboszcz polskiej parafii Matki Bożej Miłosierdzia na Willesden Green. Patronem medialnym konferencji była londyńska Gazeta Niedzielna.

** Odpowiedzialnym za przygotowanie wieczoru, wybór utworów i prowadzenie był przełożony jezuickiej wspólnoty i rektor kościoła o. Henryk Droździel SJ.

Na zdjęciach Beata Obertyńska na łamach londyńskich „Wiadomości”.

 

 

Artykuł ukazał się po raz pierwszy na stronie jezuici.pl dnia 31 grudnia 2020. Tytuł i wstęp pochodzi od redaktora strony jezuici.pl. Obecna wersja zawiera dodatkowe informacje.

 

 

50. Rocznica śmierci śp. o. Eugeniusza Reczka SJ

Życie i dzieło ojca Eugeniusza Reczka SJ (2.1.1917-11.2.1971), wybitnego jezuity, współzałożyciela Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych (PISK) w Rzymie doczekało się na przestrzeni ostatnich 50 lat kilku wnikliwych opracowań.

W ubiegłym roku PISK we współpracy z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych wydał bogato ilustrowany fotografiami album (1) autorstwa Roberta Danieluka SJ oraz Lidii Potykanowicz-Suda, w którym znajduje się wiele cennych dokumentów i informacji dotyczących o. Reczka. Jakkolwiek publikacja powstała ze względu na zapowiadaną beatyfikację kardynała Stefana Wyszyńskiego – współzałożyciela i protektora PISK, to nie sposób było pominąć osobę faktycznego organizatora PISK, a zarazem jego pierwszego kierownika i pracownika. Do osoby i dzieła o. Reczka będziemy jeszcze niejednokrotnie powracali z okazji okrągłej rocznicy jego śmierci przypadającej w tym roku.

W tym miejscu pragnę zaprezentować „testament duchowy” (nazwa moja – H.D.), który o. Eugeniusz pozostawił po siebie. Tekst (2), bez podanej daty i miejsca napisania nosi tytuł „PRZEZ MIŁOŚĆ”. Został napisany na maszynie do pisania, zapewne jednym tchem i jakby z pośpiechem, być może w ostatnich latach życia. Cytuję go, pomijając nieliczne fragmenty, które wymagałyby dodatkowego obszernego komentarza, z zachowaniem oryginalnej pisowni oraz dodając w nawiasach kwadratowych pojedyncze słowa celem ułatwienia zrozumienia tekstu.

Stałem się człowiekiem – dzieckiem Bożym;

Obrazem Pierworodnego, wszczepiony w Jedność Jego Ciała;

Życie zakonne wybrałem – z myślą o poświęceniu się sprawie R…[Rosji] i ;

Wiele [doznanych] zawodów przyniosło mi życie , które chciałem za wszelką cenę „uładzić’ na stopie jak najidealniejszej.

Poświęciłem wszelką osobistą satysfakcję, radość, korzyści duchowe, umysłowe i wszystko, czym cieszą się ludzie …dziełu, które nigdy dla mnie nie będzie owocowało

Każdemu chcę świadczyć dobrze, choć czasem trudno….Jezus też przez nią /MIŁOŚĆ/ urodził się w nieswoim domu, umarł poza swoim miastem, przez swoich skrzywdzony…jednak świat odkupił;

Chrystus za wszystkich tak się wyniszczył i to mi wystarcza, by spokojnie patrzeć na … rzeczywistość wokół siebie;

Spodziewam się ujrzeć przynajmniej lekki odruch zadowolenia ze mnie … na twarzy Ojca w niebie;

Oddaje Ojcu to, co wziąłem, pomnożone tak jak mogłem, a chyba już więcej nie mogłem;

Chciałbym jeszcze wiele dokonać, w trudnościach umieć się spokojnie zachować…więcej jeszcze świadczyć dobra;

Pragnąłbym …ale jeśli to pragnienie nie będzie mogło być zaspokojone, czynię rezygnację, jak z wielu innych spraw i rzeczy – byleby tylko Ojciec nasz [w niebie] był uwielbiony;

Chcę dalej wyniszczać się ….nie oszczędzając niczego dla sprawy Bożej, chcę być przekreślony, zmiażdżony, – o ile tylko Bóg da mi tę łaskę i zechce mnie tą drogą prowadzić, która – jak sądzę – jest jedyna dla mnie, bo stale daje mi możność łączyć się z naszym Panem ściślej i na Jego pełne podobieństwo;

Proszę Pana, by pozwolił mi do ostatka sił stać przy Ołtarzu i trzymać się go mocno i uparcie;

[Miłość] ona jest ponad wszystko i we wszystkim – [pragnę , aby osoby] w Niej żyły, Nią się karmiły, ją rozprzestrzeniały po całym świecie.”

Pamiątka związana z jedną z rocznic śmierci o. Reczka, Rzym 2021, fot. Henryk Droździel SJ.

Spoglądając na dokonania o. Reczek, pracowitość, entuzjazm, rozmach planów ma się wrażenie, że trawił go jakiś wewnętrzny ogień. Niewątpliwie w swoim życiu czerpał siły ze źródła, którym były głęboka wiara, łaska chrztu i powołania oraz zakonna formacja. W „testamencie” zawarte są wskazówki odnoszące się do kierunków pracy nad sobą, kryteria rozeznawania, oraz dokonywania wyboru prac. Był w tym konsekwentny i nie szczędził wysiłku, aby wydały one obfity owoc. I wydały.

Dlatego jego odejście wspominano z wielkim żalem. Oto kilka wypowiedzi, które to ilustrują.

„Nie możemy ochłonąć z wrażenia po śmierci śp. o. Reczka. Zasługi tego człowieka są ogromne dla Polskiej nauki.” – napisał w jednym ze swoich listów kard. Stefan Wyszyński.

Tak wiele „zostało zrealizowane w ciągu kilku lat przez jednego człowieka, o bardzo słabym zdrowiu i nie oszczędzającego siebie. To zresztą przyspieszyło jego śmierć. Umierając miał 54 lata…Dzieło, które pozostawił społeczności polskiej, prowadzone będzie nadal w jego duchu. To znaczy – będzie służyć prawdzie i tym ,co ją miłują’” – pisał o zmarłym jego przyjaciel, o. Jerzy Mirewicz SJ.

„Mówiono o nim, że ludzi hipnotyzuje. Z powodu osobistego uroku oraz dlatego, że potrafił bez reszty oddawać się pracy”. „Wszystkich, którzy poddali się jego kierownictwu chciał scalić w jedno. Ukazywał model wyższej doskonałości chrześcijańskiej oraz zadania apostolskie stojące, przed tymi którzy żyją w świecie”. „Całe życie o. Reczka było nieustanną pracą dla drugich.” „Był tym, który siał. Zbieranie pozostawiał innym”. „Pomimo całego ogromu prac i zaangażowani był przede wszystkim kapłanem”. I „człowiekiem, który, umiał chcieć.” – pisał o nim inny jezuita, historyk, o. Felicjan Paluszkiewicz SJ.

Asystent Generała jezuitów, o. Bogusław Steczek, w jednej z homilii, wskazując na osobę o. Reczka, zachęcał, abyśmy, tak jak on, stawiali sobie pytanie ”czego Bóg się ode mnie spodziewa, na co liczy, czym mogę ubogacić naszą współczesną historię, w co się zaangażować.”

W dniu 50 rocznicy śmierci o. Reczka (11 lutego), modliliśmy się z ekipą PISK przy grobowcu na Campo Verano w Rzymie, w którym spoczęło ciało o. Reczka, a następnie celebrowaliśmy Mszę św. w jego intencji w kaplicy PISK przy Piazza Cairoli.

o. Henryk Droździel SJ, Rzym, 11.2.2021

 

1. Robert Danieluk SJ oraz Lidia Potykanowicz-Suda, „Kardynał Stefan Wyszyński – współzałożyciel i protektor Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych”, Papieski Instytut Studiów Kościelnych, Rzym 2020.

2. APISK, sygn. 33/C 1. 20

Wejście do czytelni PISK, Rzym 2021, fot. Henryk Droździel SJ.

 

Portret olejny ojca Reczka (1972) w czytelni PISK, Rzym 2021, fot. Henryk Droździel SJ.

 

Fotografia o. Reczka i szafy z katalogami zaprojektowane przez niego, Rzym 2021, fot. Henryk Droździel SJ.

 

Podziękowanie

W imieniu członków wspólnoty Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie, do której przynależał śp. o. Ryszard Plezia SJ, dziękuję wszystkim za okazane na różny sposób wyrazy współczucia po jego śmierci, za udział w uroczystościach pogrzebowych oraz modlitwę.

Dziękuję osobom i instytucjom, które przyczyniły się do przygotowania pogrzebu i jego godnego przebiegu.

 

o. Henryk Droździel SJ

Rektor PISK

 

Homilia na pogrzebie o. Ryszarda Plezi SJ

Śmierć po ludzku jest czymś nieodwracalnym. Bezpowrotnie zamyka się historia człowieka, przechodzi on do przeszłości zostawiając wspomnienia oraz ból, żałobę tych którzy jeszcze żyją i byli z nim związani. Kiedy dochodzi do spotkania z tajemnicą śmierci, ziemski wymiar naszego życia traci na znaczeniu. Tak naprawdę nie jest ważne jaki zostawiamy dorobek materialny, intelektualny, czy nam będą stawiać pomniki czy nie.

Problemem jest, że nie wybieramy godziny śmierci, jeśli nie liczyć tragicznych i smutnych samobójstw, tak jak nie mamy wyboru daty naszych narodzin i kto ma być naszymi rodzicami. Św. Augustyn powie, że Pan Bóg zataił przed nami godzinę śmierci, abyśmy każdego dnia jej się spodziewali.

„Święty Jan Paweł II pisze w „Tryptyku rzymskim”: I tak przechodzą pokolenia. Nadzy przychodzą na świat i nadzy wracają do ziemi, z której zostali wzięci”.Zatrzymaj się, to przemijanie ma sens, ma sens… Blase Pascal powie „My nie istniejemy (w domyśle – tu na ziemi), mamy dopiero nadzieję istnienia (w domyśle w domu Ojca).

Tajemnica przechodzenia. Ono ma sens, bo nam o nim mówi Pan Jezus. Mówi wiele razy w Ewangelii. W przypowieści słyszanej przed chwilą zachęca do codziennego czuwania na spotkanie z Nim, bo przejście w momencie śmierci staje się radosne, gdy poprzedzają je spotkania codzienne wiernego sługi stale czuwającego do dyspozycji Pana. Wtedy Pan stanie do usług swemu słudze. Wzruszający obraz. Tak jak wzruszająca jest Apokalipsa, gdy mówi „On otrze z ich oczu każdą łzę i nie będzie już śmierci ani bólu, ani krzyku, ani cierpienia, bo pierwsze rzeczy przeminęły” (Ap 21,3-4).

Słyszymy też w tej przypowieści, że Pan przychodzi jak złodziej (wydaje się dziwne to porównanie) o godzinie, której nie znamy. To nie jest straszenie przed niespodziewaną śmiercią. Najczęściej śmierć ma swoje zwiastuny. To przestroga, by nie stracić wielu okazji spotkania z Panem tu na ziemi, gdy zaprasza do swego Królestwa. On nie przychodzi, by kraść jak złodziej, ale by zbawiać.

Żegnamy O. Ryszarda nie w klimacie żałoby. Nie tylko dlatego, że w zakonie inne są relacje osobowe niż w rodzinie czy małżeństwie, mniej uczuciowe, a bardziej oparte na świadomości wspólnego powołanie i dzieła, któremu się służy. Żegnamy go pocieszeni i mając zapewnienie Pana, że przytula Ryszarda do swego serca.

Il percorso di ognuno di noi verso il Signore è unico. Anche il percorso di padre Ryszard verso di Lui era unico. Quasi miracolosamente salvato ancora nel grembo materno durante la deportazione della famiglia in Siberia (dai sovietici), quando alla madre incinta fu permesso di uscire dal trasporto nel 1939, sebbene suo padre fosse detenuto nel trasporto e trovò la famiglia solo dopo la guerra, quasi 9 anni dopo. Riccardo è cresciuto nella Polonia orientale, dove non c’erano gesuiti. In qualche modo il Signore lo condusse da loro. Nell’ordine, come ogni gesuita formato all’obbedienza e disponibilità al comando dei superiori, andò a Roma dopo ordinazione sacerdotale, quasi 50 anni fa, e qui, stranamente, rimase fino alla sua morte, di cui 46 anni, presso il Pontificio Istituto di Studi ecclesiali, un’opera pionieristica nella Chiesa polacca, che raccoglie documenti dagli archivi vaticani relativi alla storia della Chiesa in Polonia. 46 anni in un posto, per un gesuita, è una cosa unica e inaudita, perché come afferma la Formula dell’Ordine, che la vocazione di un gesuita è spostarsi da un posto all’altro del mondo per servire dove la gloria di Dio è maggiore. Ma a quanto pare Dio l’ha gestita in modo che le abitudini siano meno importanti quando vuole qualcosa di diverso. Riccardo era tuttofare all’Istituto: elettricista, carpentiere, idraulico, informatico, a volte superiore. Aveva un talento per il lavoro manuale. Ha risparmiato un sacco di soldi all’Istituto. Aiutava a volte in cose materiali i confratelli polacchi studenti a Roma. Viveva nell’ombra, evitando discretamente applausi e pubblicità. Non aveva esigenze personali. Ha condotto una vita molto modesta. Quando si è manifestata la malattia, sperava di poter guarire, ma quando si rivelato troppo tardi, ha accettato di morire. Ed ecco il miracolo della trasfigurazione di Dio. Lui, che è stato in grado di difendere con forza la sua posizione, affermare le sue argomentazioni, nella malattia è diventato come un agnello, umile, senza richiedere cure particolari. Non ha chiesto nulla alle infermiere o ai medici, non si è lamentato, anche se ha sofferto, come se non volesse disturbare gli altri. Tranquillo, fisicamente e mentalmente accovacciato. Era grato per ogni gesto di aiuto o interesarsi. Ringraziava con le parole e poi solo con i suoi occhi. Talvolta gli scappava qualche osservazione spiritosa..

Ora preghiamo per lui che Dio lo accetti il prima possibile, che non debba maturare troppo a lungo per arrivare alla santità di Dio.

Grazie, Riccardo, per quello che hai fatto nella tua vita e per quegli anni vissuti insieme.

Amen

Droga każdego z nas do Pana jest niepowtarzalna. Niepowtarzalna też była droga o. Ryszarda do Niego. Prawie cudownie uratowany jeszcze w łonie matczynym podczas deportacji rodziny na Sybir (ze strony Rosjan), gdy pozwolono wysiąść brzemiennej matce z transportu w 1939 roku, choć ojca zatrzymano w transporcie i odnalazł rodzinę dopiero po wojnie, prawie 9 lat później. Rósł i wychowywał się we wschodniej Polsce, gdzie nie było jezuitów. Jakoś Pan zaprowadził go do nich. W zakonie, jak każdy jezuita wychowywany do posłuszeństwa i dyspozycyjności na polecenie przełożonych wyjechał po święceniach kapłańskich na dalsze studia do Rzymu, prawie 50 lat temu i tu o dziwo pozostał do śmierci, najdłużej, bo 46 lat w Papieskim Instytucie Studiów Kościelnych, pionierskim dziele w Kościele polskim, gromadzącym dokumenty z archiwów watykańskich odnoszących się do historii Kościoła w Polsce. 46 lat w jednym miejscu, jak na jezuitę to rzecz wyjątkowa, niespotykana, bo jak stanowi Formuła zakonu, rzeczą jezuity jest z miejsca na miejsce się przenosić i służyć tam, gdzie jest większa chwała Boża. Ale widocznie Pan Bóg tak tym kierował, że i zwyczaje mają mniejsze znaczenie, gdy On chce czegoś innego. Był w Instytucie „złotą rączką”: elektrykiem, stolarzem, hydraulikiem, informatykiem, czasami przełożonym. Miał talent do prac manualnych. Oszczędzał wiele pieniędzy dla Instytutu. Pomagał w tym czasami i polskim współbraciom studiującym w Rzymie. Żył w cieniu, dyskretnie unikając poklasku i rozgłosu. Nie miał osobistych wymagań. Prowadził życie bardzo skromne. Gdy objawiła się choroba miał nadzieję na wyzdrowienie, ale gdy okazało się to za późno zgodził się na umieranie. I tu okazał się cud Bożego przemienienia. On, który potrafił zdecydowanie bronić swoich pozycji, dochodzić swoich racji – w chorobie stał się jak jagnię, pokorny, nie wymagający specjalnej troski. Nie prosił o nic pielęgniarzy czy lekarzy, nie narzekał, choć cierpiał, tak jakby nie chciał zawadzać innym. Cichy, skulony fizycznie i psychicznie. Był wdzięczny za każdy gest pomocy czy zainteresowania. Dziękował słowami, a potem już tylko wzrokiem. Potrafił być też dowcipny.

Teraz modlimy się za niego, aby Pan Bóg jak najszybciej przyjął go do swojej chwały, by za długo nie musiał dojrzewać do Bożej świętości.

Dzięki Rysiu za to co zrobiłeś w życiu i za te lata przeżyte razem.

o. Lech Rynkiewicz SJ

Kaplica Kurii Generalnej Jezuitów, Rzym, 27.06.2020

Album o Kardynale Stefanie Wyszyńskim

Papieski Instytut Studiów Kościelnych (PISK) w Rzymie wydał album poświęcony współzałożycielowi i protektorowi Instytutu – Kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu. Autorami bogato ilustrowanej książki są Robert Danieluk SJ oraz Lidia Potykanowicz-Suda.

W wstępie, Rektor PISK, o. Henryk Droździel SJ, napisał:

Niniejsza publikacja została przygotowana z okazji beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski. Autorzy przedstawili w niej związki Ks. Prymasa z powstaniem i rozwojem Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych z siedzibą w Rzymie. Ukazuje ona rozległość i głębię myślenia Prymasa Tysiąclecia. Troszcząc się poszukiwanie i zaprezentowanie materiałów archiwalnych, dotyczących historii kościoła w Polsce, historii nierozerwalnie związanej z dziejami Polski w jej obecnych i dawnych granicach, Ksiądz Prymas wybiegał myślą poza to co tu i teraz, poza to co aktualne i konieczne, antycypując odzyskanie przez Ojczyznę pełnej wolności.

Wielkość Księdza Prymasa przejawiła się również w umiejętności znalezienia odpowiedniej osoby, w tym przypadku o. Eugeniusza Reczka SJ, która podzielała Jego intuicje, potrafiła je wcielić w życie, stworzyć struktury organizacyjne i personalne Instytutu i zadbać o to co konieczne do rozwoju.

Do końca życia kard. Stefan Wyszyński wspierał wszechstronnie Papieski Instytut Studiów Kościelnych. Interesował się żywo jego osiągnięciami, jego funkcjonowaniem, planami i wyzwaniami. Pozostawał w bliskim kontakcie z osobami kierującymi i pracującymi w Instytucie. Był nie tylko założycielem i protektorem PISK, ale prawdziwym pasterzem i ojcem.

Składam serdeczne podziękowania wszystkim zaangażowanym w przygotowanie i wydanie niniejszej publikacji: pani dr Lidii Potykanowicz-Suda, o. Robertowi Danielukowi SJ, o. Lechowi Rynkiewiczowi SJ oraz Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych, bez której wsparcia, ta publikacja by się nie ukazała, a na pewno nie tak szybko.

Tak niewielu zrobiło tak wiele w tak krótkim czasie. Niech Pan Was błogosławi obficie w roku, w którym doświadczamy cierpienia spowodowanego epidemią koronowirusa ale i radością, mamy wciąż nadzieję, z rychłej beatyfikacji Sługi Bożego Stefana kard. Wyszyńskiego, wybitnego Syna Kościoła i Polski oraz współzałożyciela i protektora PISE.

Osoby zainteresowane albumem powinny kontaktować się z Papieskim Instytutem Studiów Kościelnych.

 

Uroczystości pogrzebowe o. Ryszarda Plezi SJ w Rzymie

Dzisiaj, 27 czerwca 2020 roku, o 11.00 w kaplicy Kurii Generalnej Jezuitów przy Borgo Santo Spirito 4 w Rzymie odbyła się Msza św. za śp. o. Ryszarda  Plezię SJ, byłego przełożonego i ekonoma Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych.

Przewodniczył jej o. Henryk Droździel SJ, rektor PISK, homilię wygłosił o. Leszek Rynkiewicz SJ (PISK). Koncelebrowali z nimi jezuici z Rzymu, niektórzy kapłani polscy będący w Rzymie oraz ojcowie barnabici z włoskiego klasztoru  przy Piazza Cairoli. We Mszy św. uczestniczyła grupa sióstr m.in. z międzynarodowego domu zakonnego Domus Guadalupe oraz zaprzyjaźnione osoby świeckie. Kondolencje nadesłała Ambasada Polska w Rzymie.

Ciało Zmarłego zostanie w najbliższych dniach przewiezione do Polski. Główne uroczystości pogrzebowe odbędzie się odbędą się w Warszawie, w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej 61.

Prawdopodobnie będzie to już w drugiej połowie przyszłego tygodnia

H Droździel SJ, Rzym, 27.06.2020

 

UWAGA AKTUALIZACJA!

Z przykrością informujemy, że z powodów od nas niezależnych, pogrzeb śp. o. Ryszarda Plezi SJ zaplanowany na 2 lipca br, godz. 11.00, został odwołany. Odbędzie się w poniedziałek 6 lipca. Szczegółowych informacji prosimy szukać na stronie internetowej <jezuici.pl>.

 

 

Zmarł o. Ryszard Plezia SJ

Dzisiaj, 24 czerwca 2020 roku, w godzinach popołudniowych zmarł w Rzymie śp. ojciec Ryszard Plezia SJ – długoletni pracownik Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie. Odszedł do Pana w 81. roku życia, w 63. roku zakonnego powołania i 53. roku kapłaństwa.

Główne uroczystości pogrzebowe odbędą się w Warszawie w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej 61. Wcześniej Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona w Rzymie, w kaplicy Kurii Generalnej Jezuitów. O dniu i godzinie poinformujemy zaraz po ich ustaleniu.

O. Ryszard Plezia SJ urodził się w Kowlu (Diecezja Łuck), dziś poza granicami Polski, dnia 24 lutego 1940 roku. Rodzice, Kazimierz i Anna z d. Krupa, jak inne rodziny ze wschodnich terenów dawnej Rzeczypospolitej, doświadczyli prześladowań ze strony obu totalitaryzmów: niemieckiego i rosyjskiego. Z powodu wojny i okupacji musieli opuścić swoje rodzinne strony i nigdy tam już nie wrócili.

Mając 17 lat został przyjęty dnia 29 sierpnia 1957 roku do jezuickiego nowicjatu w Kaliszu. Po złożeniu pierwszych ślubów zakonnych dnia 30 sierpnia 1959 roku na ręce o. Stefana Dzierżka SJ, przygotowywał się do matury, którą otrzymał w Poznaniu w 1962 roku. Studia filozoficzne odbył w Krakowie (1962-1965) i teologiczne w Warszawie (1965-1969). Świecenia kapłańskie otrzymał 17 czerwca 1968 roku w Warszawie przez posługę kard. Stefana Wyszyńskiego. Studia specjalistyczne z teologii fundamentalnej odbył na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1974 roku został skierowany do pracy w Papieskim Instytucie Studiów Kościelnych (PISK), w którym pracował nieprzerwanie do roku 2020. Głównym obszarem działalności o. Ryszarda Plezi była „logistyka”, czyli troska o materialne i administracyjne potrzebny wynikające z istnienia i działania Instytutu, a także troska o ekipę naukową PISK.

Uroczystą Profesję 4 Ślubów złożył dnia 24 maja 1981 roku w Grottaferrata pod Rzymem na ręce ówczesnego Generała, a dziś Sługi Bożego Ojca Pedro Arrupe.

W liście na 50 lecie życia zakonnego, o. Generał Peter Hans Kolvenbach podkreślił, że praca o. Ryszarda, odbywająca się niejako „w tle” głównej działalności Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych, zapewniła Instytutowi ciągłość i pozwoliła innym członkom ekipy zaangażować wszystkie siły w działalność naukową.

 

W lutym tego roku obchodził uroczyście 80 rocznicę urodzin, przyjmując liczne podziękowania i życzenia od współbraci, sióstr zakonnych oraz świeckich współpracowników. Praca

o. Ryszarda wpisywała się w szeroko pojętą działalność na rzecz zachowania i upowszechniania dziedzictwa narodowego i kultury polskiej. Pracował z poświęceniem i zaangażowaniem, wierny obowiązkom i wytrwały.

Ojciec Ryszard Plezia, był jednym z pierwszych jezuitów tworzących Papieski Instytut Studiów Kościelnych w Rzymie i ściśle współpracował zarówno z ks. kard. Stefanem Wyszyńskim jak również z o. Eugeniuszem Reczkiem SJ (współzałożycielem PISK) i o. Hieronimem Fokcińskim SJ – pierwszym rektorem Instytutu.

Zmarł w Rzymie 24 czerwca 2020 roku w 81. roku życia, w 63. roku zakonnego powołania i 53. roku kapłaństwa.

 

Nekrolog Rzym

Nekrolog Warszawa

 

Kard. Stefan Wyszyński – współzałożyciel i protektor Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych

Robert Danieluk SJ, Lidia Potykanowicz-Suda,
Kard. Stefan Wyszyński – współzałożyciel i protektor Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych,
Papieski Instytut Studiów Kościelnych, Rzym 2020.

Kard. Wyszyński i o. Reczek E

Książka w formie albumu powstała w kontekście przygotowań do beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego (planowana na 7 czerwca 2020 r. uroczystość została odłożona z powodu sytuacji sanitarnej). Celem publikacji jest przybliżenie osoby Prymasa Tysiąclecia i jego zasług dla Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych.
Wydawca i Autorzy dokonali tego m.in. poprzez zaprezentowanie unikalnych archiwaliów (dokumentacji fotograficznej, druków ulotnych) pochodzących głównie z archiwum Instytutu.
Książka ilustruje wydarzenia z życia PISK-u związane z Prymasem, w tym m.in. powołanie i rozwój Instytutu, wizyty Kardynała w starej i nowej siedzibie instytucji w Rzymie oraz w Punkcie Konsultacyjnym w Warszawie, wydawnictwo Sacrum Poloniae Millennium, uzyskanie przez Instytut statusu papieskiego, czy wystawa zorganizowana po śmierci Prymasa a poświęcona jego życiu i działalności.
Autorami są historycy – współpracownicy Instytutu: dr Lidia Potykanowicz-Suda (pracownik Archiwum Państwowego w Gdańsku) i dr Robert Danieluk SJ (pracownik Rzymskiego Archiwum Towarzystwa Jezusowego).


Ze Wstępu

Niniejsza publikacja została przygotowana z okazji beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski. Autorzy przedstawili w niej związki Ks. Prymasa z powstaniem i rozwojem Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych z siedzibą w Rzymie. Ukazuje ona rozległość i głębię myślenia Prymasa Tysiąclecia. Troszcząc się poszukiwanie i zaprezentowanie materiałów archiwalnych, dotyczących historii kościoła w Polsce, historii nierozerwalnie związanej z dziejami Polski w jej obecnych i dawnych granicach, Ksiądz Prymas wybiegał myślą poza to co tu i teraz, poza to co aktualne i konieczne, antycypując odzyskanie przez Ojczyznę pełnej wolności.
Wielkość Księdza Prymasa przejawiła się również w umiejętności znalezienia odpowiedniej osoby, w tym przypadku o. Eugeniusza Reczka SJ, która podzielała Jego intuicje, potrafiła je wcielić w życie, stworzyć struktury organizacyjne i personalne Instytutu i zadbać o to co konieczne do rozwoju.
Do końca życia kard. Stefan Wyszyński wspierał wszechstronnie Papieski Instytut Studiów Kościelnych. Interesował się żywo jego osiągnięciami, jego funkcjonowaniem, planami i wyzwaniami. Pozostawał w bliskim kontakcie z osobami kierującymi i pracującymi w Instytucie. Był nie tylko założycielem i protektorem PISK, ale prawdziwym pasterzem i ojcem.
Składam serdeczne podziękowania wszystkim zaangażowanym w przygotowanie i wydanie niniejszej publikacji: pani dr Lidii Potykanowicz-Suda, o. Robertowi Danielukowi SJ, o. Lechowi Rynkiewiczowi SJ oraz Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych, bez której wsparcia, ta publikacja by się nie ukazała, a na pewno nie tak szybko.
Tak niewielu zrobiło tak wiele w tak krótkim czasie. Niech Pan Was błogosławi obficie w roku, w którym doświadczamy cierpienia spowodowanego epidemią koronowirusa, ale i radością, mamy wciąż nadzieję, z rychłej beatyfikacji Sługi Bożego Stefana kard. Wyszyńskiego, wybitnego Syna Kościoła i Polski oraz współzałożyciela i protektora PISE.

o. Henryk Droździel SJ, Rektor PISK

 

Chiny: Polski jezuita na Uniwersytecie Sun Yat-Sen

Z początkiem tego roku o. Robert Danieluk SJ powrócił do swojej codziennej pracy w Archiwum Kurii Generalnej Towarzystwa Jezusowego w Rzymie. W listopadzie i w grudniu wygłosił w Chinach dwa wykłady na temat relacji między Chinami i Zachodem.

Chiny fascynują, pobudzając wyobraźnię nie od dziś. Wielu starało się przybliżyć cywilizacji zachodniej ich tajemnice, lub zdobyć ich prawdziwe, bądź wyimaginowane, bogactwa. Także jezuici od zarania swego istnienia interesowali się Chinami. Wbrew spotykanym tu i ówdzie opiniom, jakoby Kościół starał się w Azji powetować sobie straty poniesione w wyniku Reformacji, jezuici przybyli do Chin z zamiarem podzielenia się tym, co najlepszego miała do zaoferowania kultura Zachodu i nigdy tej postawy się nie wyrzekli, nawet kosztem zamknięcia ich misji.
Wśród jezuitów w Chinach byli Polacy. Chociaż wielu zgłaszało swoją gotowość do wyjazdu, to udało się tam dotrzeć nielicznym. Z tych najwybitniejsi chciałbym wymienić: o. Andrzeja Rudomina (Lu Ngan tö, Pan Sze) – pracował w Chinach w latach 1626-32; Jana Mikołaja Smoguleckiego (Mu Ni–ko) – przybył do Chin w 1645, zmarł w 1656 oraz Piotra Michała Boyma (Pu–Czejuan Mi–ko) – w Chinach 1645-1659. Temu ostatniemu wybitnemu jezuicie, uczonemu i sinologowi, poświęcona jest książka Edwarda Kajdańskiego „Jak odkrywałem Michała Boyma – polskiego Marco Polo” wydana z okazji 360 rocznicy jego śmierci. Jezuickie kroniki wspominają jeszcze polskiego jezuitę z Podlasia, o Jana Lewickiego, który zginął w katastrofie statku zdążającego do Chin, w styczniu 1646 roku.

Aktualnie w tym regionie świata posługuje trzech polskich jezuitów.

Ostatnio swoją wiedzą dzielił się z chińczykami o. Robert Danieluk SJ, pracownik rzymskiego archiwum jezuitów w Rzymie. Na przełomie listopada i grudnia 2019 roku, wygłosił on dwa wykłady poświęcone relacjom Chiny – Zachód oraz misjom jezuickim na Uniwersytecie Sun Yat-Sen, w trzecim co do wielkości chińskim mieście, Guangzhou.

Pierwszy wykład, zatytułowany „Dokumentacja historyczna dotycząca wymiany pomiędzy Chinami a Zachodem w Rzymskim Archiwum Jezuitów” (Historical documents on Sino-Western exchanges in the Jesuit Roman Archives), miał miejsce na Wydziale Historii 27 listopada 2019 roku.

Drugi wykład, zatytułowany „Jezuicka misja w Chinach w świetle dokumentów Rzymskiego Archiwum Jezuitów” (The Jesuit Mission in China through their Roman Archives), został wygłoszony na Wydziale Filozofii 5 grudnia 2019 roku.

Oba wykłady spotkały się z dużym zainteresowaniem, a sam wykładowca został przyjęty bardzo gościnnie przez gospodarzy i przez współbraci jezuitów, którzy wykładają na Uniwersytecie Sun Yat-Sen. Poniżej można zobaczyć plakaty wydrukowane specjalnie z tej okazji. O. Danieluk, jak jego wielcy poprzednicy, może zapisać swoje nazwisko w języku chińskim. Niestety, piszącemu nie udało się przekazać chińskiego brzmienia jego nazwiska w zlatynizowanej formie.

Foto powyżej: Fragment plakatu drugiej konferencji zawierający m.in. podobizny (ryciny) trzech jezuickich misjonarzy w Chinach. Poczynając od lewej są to: ojciec Mateo Ricci (znany w Chinach jako Li Madou Xitai, +1610, Pekin), ojciec Adam Schall von Bell (znany jako Tang Ruowang, +1666, Pekin) oraz ojciec Ferdynand Verbiest (znany jako Nan Huairen, +1688, Pekin).
Foto poniżej: Plakaty zapowiadające obie konferencje.

 

o. Henryk Droździel SJ, Rzym, 4 stycznia 2020

Rzym: Odszedł człowiek, który łączył i inspirował

Dziś, 27 grudnia przed południem, odbył się pogrzeb zmarłego nagle przed Świętami Bożego Narodzenia śp. Stanisława Augusta Morawskiego, nestora życia społecznego i kulturalnego Polonii we Włoszech.

Urodził się w 1922 r. w Krakowie, w rodzinie bardzo zasłużonej dla Polski. W czasie wojny był żołnierzem AK w randze porucznika. Wojna zabrała mu ojca i trzech braci, którzy zostali zamordowani przez Niemców. Sam cudem ocalał przed śmiercią. Z wykształcenia był ekonomistą (doktorat w Poznaniu). Od 1957 do śmierci przebywał z żoną we Włoszech. Od początku zaangażował się w sprawy polskiej (emigracji) we Włoszech. Był członkiem, a często założycielem, wielu instytucji, stowarzyszeń i fundacji włoskich i włosko-polskich. Ostanie 40 lat był m.in. członkiem Zarządu i prezesem Fundacji Rzymskiej im. Margrabiny J. S. Umiastowskiej (Fondazione Romana Marchesa J. S. Umiastowska) powstałej na podstawie dekretu założycielskiego z 26 października 1944 roku. Celem Fundacji, której fundatorką była zmarła w 1941 roku Janina Umiastowska, jest promocja badań dotyczących stosunków polsko-włoskich oraz dokumentowanie obecności i działalności Polaków we Włoszech przez uzupełnianie danych bibliograficznych, dotyczących wszelkiego rodzaju publikacji na ten temat; inwentaryzacja i opisywanie źródeł z archiwów publicznych i prywatnych, zawierających nieznane lub jeszcze nieopracowane materiały rękopiśmienne, drukowane i audiowizualne; nagrywanie Polaków we Włoszech, gromadzenie dokumentacji dotyczącej bieżącej działalności Polaków we Włoszech oraz organizacji i instytucji polonijnych lub związanych z Polską. Jako prezes a także osobiście angażował się w stworzenie systemu stypendiów dla zdolnej młodzieży studenckiej z Polski.

Obszary zainteresowań Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych (od momentu powstania) i Fundacji często się pokrywały. Przełożeni obu instytucji śp. Stanisław Morawski (23.12.2019) i o. Hieronim Fokciński SJ (były rektor PISK, zm. 30.7.2018 r.) doskonale się rozumieli i obie instytucje ściśle ze sobą współpracowały przy realizowaniu różnych projektów zwłaszcza od 1972 roku.
Pogrzeb śp. Stanisława Morawskiego odbył się w kościele św. Stanisława Bpa i M. w Rzymie. Uczestniczyła w nim rodzina zmarłego, krewni, przyjaciele, współpracownicy i przedstawiciele instytucji polonijnych. Na uroczystość specjalny list nadesłał premier Rządu RP.

 

 

Z licznych przemówień na zakończenie Mszy św. wyłonił się obraz człowieka, który 98 lat swojego życia przeżył, jako dobry człowiek, mąż, ojciec i dziadek, obejmując swoją miłością nie tylko rodzinę, ale i Ojczyznę. Miłość ta zawsze była konkretna (dotyczyła osób), stawiająca sobie za zadanie pomaganie, łączenie i inspirowanie. Odszedł wielki społecznik, wybitny znawca spraw i ludzi z Polski przebywających we Włoszech, którzy pozostawili po sobie jakiś ślad.

Miałem okazję spotkać śp. Stanisława Morawskiego na kilka miesięcy przed śmiercią w siedzibie Fundacji przy Via Piemonte w Rzymie, otoczonego książkami, które były jego drugim (po osobach) żywiołem.

Wyszedłem pod wrażeniem rozmowy i obdarowany książkami, a jakże, które do dziś czytam (seria „Świadectwa”). Zapamiętałem Zmarłego, jako osobę, która znalazła w życiu swoje miejsce, była pełna wiedzy i pasji odnośnie tego co robi.

W jednym z wystąpień, ktoś powiedział, że Zmarły znalazł Boga. To dla każdego jest najważniejsze odkrycie. Bóg jest bowiem źródłem dobra i piękna osób i rzeczy. Do Niego wszystko wraca i On na wszystkich czeka. Msza św. pogrzebowa o tym nam przypomina.

Henryk Droździel SJ
27 grudnia 2019, Rzym